wtorek, 16 września 2014

Kredkownik :)

                   Rolowany piórnik na kredki, zwany inaczej "kredkownikiem", już od dłuższego czasu był na mojej liście rzeczy "do zrobienia". Zabierałam się do tego, zabierałam, szukałam po necie tutoriali, nawet kilka już wycięłam, ale upchnięte w szafie czekały na swoje "święte nigdy". I temat pewnie odszedłby w zapomnienie, gdyby nie artykuł w majowo/czerwcowej Mollie :)  No wyraźniejszego znaku z Góry już nie mogłabym dostać :) Jednego spokojniejszego wieczora, gdy mały smacznie spał, a dom był w miarę ogarnięty, zasiadłam, przeczytałam i zabrałam się do roboty.
               Wbrew pozorom piórniczek ten szyje się bardzo szybko, jedyną trudność sprawił mi opis wszycia zamka - za cholerę nie mogłam załapać, jak to zrobić! Kilka prób później zamek został szczęśliwie wszyty i robota mogła ruszyć dalej :) Efekty - poniżej :)

Uszyty z marynarskich tkanin... dobieranie kolorów nie jest moją mocną stroną, tu postawiłam na bezpieczny zestaw - biel i granat :)




Na zdjęciu kredkownik wyszedł krzywo, ale proszę mi wierzyć, że jest równo uszyty :) Przez jakiś czas leżał w pudle zwinięty, do zdjęcia nie zdążył się jeszcze rozprostować :)


Dużym plusem tego kredkownika jest mała kieszonka zapinana na zamek błyskawiczny - można w niej schować gumkę do ścierania, nożyczki czy inne szkolne niezbędniki :)


By złożyć piórnik, wystarczy jedną część zawinąć do środka i zawiązać wstążeczkę :)


Jak Wam się podoba? :)

Buziole
Paula

poniedziałek, 8 września 2014

I jak tu się oprzeć...

                  ...takim wzorom i kolorom? :) Będąc z chłopakami u znajomych w Gda przypomniało mi się, że to tutaj mają swój sklep dziewczyny z Craftoholic Mom. Udało się wygospodarować chwilkę i tadam!- trafiłam w zacne progi owegoż sklepu. Czasu miałam niewiele, bo Franczesko spał w aucie, a duchota była straszna, więc jak na mnie szybki przegląd, szybkie macanko materiałów (jakkolwiek by to brzmiało :)) i do kasy. Zdążyłam jeszcze zapuścić żurawia do drugiej części sklepu, gdzie akurat trwały warsztaty szycia z dziećmi, i trzeba było już uciekać.
                Sklep wyposażony świetnie, bajecznie kolorowe materiały, nic tylko brać! Niestety, dla mojego portfela ta wyprawa nie zakończyła się dobrze, ale - trudno! W takie "szmatki" warto inwestować :)  Będąc już w domu chwilkę kontemplowałam nad przeznaczeniem wszystkich zakupionych materiałów, strasznie szkoda mi było je pociąć... Długo się jednak nie wahałam, już wkrótce pokażę, co mi tam wyszło spod maszyny :)






Dobrej nocy!

Paula