Odkąd moje kursy dom - dom rodziców - dom teściów nagle znaaaacznie się wydłużyły, zaczęłam doceniać kilka niby oczywistych rzeczy. Po pierwsze - komfort, jaki daje nieco lepszy samochód, jest nie do przegadania. Po drugie, samo spanie podczas podróży należy sobie ułatwiać jak tylko się da. Choć Małż nieraz krzywym okiem patrzył na naręcza poduszek i kocy, którymi mościłam tylne siedzenia, to nigdy nie narzekał, jak przychodziło mu tam się kimnąć :) I choć ja zasypiam, jak tylko przyłożę głowę do podusi, to on będzie się kokosić tak długo, dopóki nie znajdzie "tej" pozycji. Naraz przypomniałam sobie o swoim starym zagłówku, dostanym w prezencie, który tak długo użytkowałam, aż się rozpadł ze starości. Więc może to by było to? Chcąc być dobrą żoną, poświęciłam wieczór na uszycie próbnego rogala. I wiecie co? Wypróbowałam go podczas jednej weekendowej podróży i hmmm, zaanektowałam dla siebie :) Potem uszyłam rogala mini, dla swego mniejszego mężczyzny, i reszta jakoś tak z rozpędu wyszła :)
Zapraszam do oglądania :)
Przód to bawełna 100% drukowana, tył robiłam z polaru, futerka lub dzianiny dresowej - w zależności od tego, jaki kolor mi przypasował. I mówiąc nieskromnie, to nie spodziewałam się że tak ładnie wyjdą :)
buźka
P.
noo Paulinka pięknie wyszły! :) aleee co to za trasy między dom-dom rodziców-(nie wiem gdzie teściowie), o wyprawach jak za morze to ja mogę coś powiedzieć ;) tyle, że mój małżon woli, jak czuwam i z nim gadam, niż kimam. ale różnie to bywa, a później kark boli ;) więc taki rogal jest idealny :)
OdpowiedzUsuńDzięki ślicznie Kasiu :* Myśmy czasowo wyemigrowali za wielką rzekę i teraz mamy prawie 1300 km do domu :) Mój małż też by wolał, żebym z nim dysputy przez całą drogę prowadziła, ale u mnie to już organizm się buntuje i spać nakazuje :)
OdpowiedzUsuń