środa, 20 kwietnia 2016

Powtarzam się...

              Specjalnie zerknęłam, ile czasu minęło od mojego ostatniego "breloczkowego" wpisu. A że minęło go już sporo, to postanowiłam odgrzać kotleta i przedstawiam Wam dziś... taaadam -> breloczki! Pełne zdziwienie, co? :D
             Żeby nie wiało nudą, zamieniłam szydełko na maszynę do szycia. Dostałam kiedyś kiedyś do zamówienia gratis - mały kawałek materiału w wielkie sówki. Leżał całe wieki w szafie, czekając na moją wenę, i nareszcie się doczekał. Samo szycie trwało minutkę, gorzej było z dobieraniem tasiemek i koralików - pomagał mi w tym mój pierworodny i trwało to chyba z tydzień :D
              Nie chwaląc się powiem, że breloczki wyszły niezgorzej ;) Cały czas myślę, którego by tu dla siebie przytulić, ale mam kłopot z wyborem - ciągle się waham między zielonym a brązowo/pomarańczowym :)







I co o nich sądzicie???

Wszystkie sówki mają plecki z dobranej kolorem bawełny w kropeczki, jedynie pomarańczowa/brązowa ma na plecach kratkę. Tu jeszcze zdjęcie rodzinne:



Pozdrawiam
P.