Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawieszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawieszki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Najbardziej rozczulający widok na świecie

                Niech mi ktoś powie, że istnieje coś piękniejszego niż widok malutkich dziecięcych stópek. No nie ma czegoś takiego, serio! Zdanie mego Małża się nie liczy - u niego wzruszenie wywołują nie te wszystkie śliczne malutkie paluszki, a nowe felgi wiszące na garażowej ścianie - ot, proza życia!
                 Ilekroć moja malutka podczas snu wystawi nóżkę poza łóżeczko, nie ma bata! nie przejdę obok niej obojętnie :) Trzeba się zatrzymać, powzruszać, nazachwycać, rozczulić i powzdychać, a dopiero po tym wszystkim można wrócić do dalszych obowiązków. Kiedy więc dwie moje najbliższe przyjaciółki zostały prawie w tym samym czasie mamami (jedna mamą mamą, druga mamą chrzestną), od razu wiedziałam co im się spodoba :) Bo przecież nie ma bardziej wzruszającej rzeczy niż te małe stópki, prawda? :)





             
           Stópki dziergało się bardzo przyjemnie - jedynie paluszki miały dziwną tendencję do gubienia się podczas pracy :) Szara to 100% bawełna, niebieska - resztka YarnArt Jeansu. Wyszły całkiem sporawe, wystarczy spojrzeć na zdjęcie, gdzie leżą na dłoni - całkiem konkretny brelok :) Wzór wygrzebałam wieku temu, darmowy, tylko trzeba rozszyfrować bo krzaczkami pisany.

do następnego!
P.

środa, 20 kwietnia 2016

Powtarzam się...

              Specjalnie zerknęłam, ile czasu minęło od mojego ostatniego "breloczkowego" wpisu. A że minęło go już sporo, to postanowiłam odgrzać kotleta i przedstawiam Wam dziś... taaadam -> breloczki! Pełne zdziwienie, co? :D
             Żeby nie wiało nudą, zamieniłam szydełko na maszynę do szycia. Dostałam kiedyś kiedyś do zamówienia gratis - mały kawałek materiału w wielkie sówki. Leżał całe wieki w szafie, czekając na moją wenę, i nareszcie się doczekał. Samo szycie trwało minutkę, gorzej było z dobieraniem tasiemek i koralików - pomagał mi w tym mój pierworodny i trwało to chyba z tydzień :D
              Nie chwaląc się powiem, że breloczki wyszły niezgorzej ;) Cały czas myślę, którego by tu dla siebie przytulić, ale mam kłopot z wyborem - ciągle się waham między zielonym a brązowo/pomarańczowym :)







I co o nich sądzicie???

Wszystkie sówki mają plecki z dobranej kolorem bawełny w kropeczki, jedynie pomarańczowa/brązowa ma na plecach kratkę. Tu jeszcze zdjęcie rodzinne:



Pozdrawiam
P.

wtorek, 15 września 2015

Jeszcze w letnim klimacie... motylkowo :)

             Zawsze podziwiałam osoby, które wykonują swoją robotę od początku do końca. Zaczynają, robią robią robią i kończą. Bez żadnych dłuższych przerywników, bez żadnych wtrętów. Ja niestety tak nie umiem. Siedzę przy jednym projekcie, przypadkowo coś innego wpada mi w oko - i koniec!!! Robótka leci w prędkością światła w kąt, a ja z klapkami na oczach już tylko myślę o nowej robocie. I gdy już ją prawie mam na ukończeniu, historia znów się powtarza - wyłapuję jakąś inspirującą fotkę w necie i aż ręce świerzbią, by się zmierzyć z czymś innym. Ech.... A gdy sumienie mi szepnie, że przecież mam jeszcze pewne niedokończone sprawy, to aż się boję w tamten kącik zajrzeć. Tak jest z 95 % moich prac. Może i mało chwalebne, ale cóż... nie umiem inaczej.
           Rzadko, bo rzadko, zdarzają się jednak projekty, które absorbują moją uwagę na tyle długo, by udało się je od razu zakończyć. Tak było w tym przypadku. Zobaczyłam zdjęcie, wypróbowałam tutorial i... przepadłam :) Machnęłam od razu kilkanaście sztuk, koraliki podoczepiałam kilka dni później, zdjęcia, obróbka i SĄ :)

Zapraszam do oglądania :) Cierpliwości, bo będzie troszkę zdjęć :)





 Widać moje zamiłowanie do koloru zielonego, prawda? :)

I ostatnie zdjęcie, zbiorowe. Czyż nie wyglądają uroczo?

Słońca życzę!
P.

sobota, 6 grudnia 2014

Prawie świątecznie

                        Gdzie by się człowiek nie obejrzał, już wszędzie pełno świąt. W telewizji święta, w marketach święta, na blogach też święta. Tylko Hexy dają ciała i świątecznych postów nie piszą. Dlaczegóż? A nie mam pojęcia :) Czas zamiast płynąć powoli i leniwie dał tak na maksa do przodu, że mnie - dosłownie - listopad przeciekł przez palce! I na nic były solenne obietnic składane samej sobie, że już od września szyję świąteczne ozdoby. A gdzie tam! Z nieco długaśnej listy "to do" wykonałam (o zgrozo!) tylko jedną pozycję. JEDNĄ... A do świąt mamy jeszcze (tylko) 18 dni... W tak zwanym międzyczasie trzeba posprzątać dom, pokupować rodzince prezenty, pozamykać najważniejsze sprawy w pracy, no i najważniejsze - znaleźć jak najwięcej czasu, by swego arcyciekawego trzylatka wprowadzić w świąteczny klimat. Trzeba znaleźć czas na pieczenie ciasteczek, robienie pierwszego papierowego łańcucha na choinkę, zimowe spacery i całą tę resztę rzeczy, które po prostu trzeba zrobić. Tu pojawia się pytanie do starszych i mądrzejszych mam: jest jakieś magiczne zaklęcie, które by to wszystko załatwiło? Zdradźcie, proooooszę! :)
                       Przed Hexami jeden świąteczny kiermasz, na który musimy się sprężyć. Milion pięćset zaczętych projektów, wszystko na stole leży i błagalnie kwiczy "Wybierz mnie! Dokończ mnie przed świętami!!!", ja mniej lub bardziej radośnie miotam się między choineczkami, zawieszkami i łańcuchami, a w środku tej świątecznej rozpierduchy siedzi mój synuś i z niesłabnącym entuzjazmem mi pomaga :)
                     U Hex więc będzie... prawie świątecznie. U nas te święta dopiero cichutko i nieśmiało wytykają nosa przez próg, pokazując zaledwie kawalątek. Zapraszamy :)