Niech mi ktoś powie, że istnieje coś piękniejszego niż widok malutkich dziecięcych stópek. No nie ma czegoś takiego, serio! Zdanie mego Małża się nie liczy - u niego wzruszenie wywołują nie te wszystkie śliczne malutkie paluszki, a nowe felgi wiszące na garażowej ścianie - ot, proza życia!
Ilekroć moja malutka podczas snu wystawi nóżkę poza łóżeczko, nie ma bata! nie przejdę obok niej obojętnie :) Trzeba się zatrzymać, powzruszać, nazachwycać, rozczulić i powzdychać, a dopiero po tym wszystkim można wrócić do dalszych obowiązków. Kiedy więc dwie moje najbliższe przyjaciółki zostały prawie w tym samym czasie mamami (jedna mamą mamą, druga mamą chrzestną), od razu wiedziałam co im się spodoba :) Bo przecież nie ma bardziej wzruszającej rzeczy niż te małe stópki, prawda? :)
Stópki dziergało się bardzo przyjemnie - jedynie paluszki miały dziwną tendencję do gubienia się podczas pracy :) Szara to 100% bawełna, niebieska - resztka YarnArt Jeansu. Wyszły całkiem sporawe, wystarczy spojrzeć na zdjęcie, gdzie leżą na dłoni - całkiem konkretny brelok :) Wzór wygrzebałam wieku temu, darmowy, tylko trzeba rozszyfrować bo krzaczkami pisany.
do następnego!
P.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brelok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brelok. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 grudnia 2017
czwartek, 5 października 2017
2 x "Sz"
Cóż oznacza ten wielce tajemniczy tytuł? Ano nic innego jak "Szybkie Szycie", do którego zmusili mnie wczoraj moi dwaj panowie. Po południu Małż raczył mnie poinformować, że syn jest zaproszony na małą urodzinową imprezkę, która zaczyna się za... półtorej godziny! W sumie była opcja kupienia czegoś "księżniczkowego" w pobliskim sklepie Made in China, ale na samą myśl o jakimś kiczowatym plastiku cierpła mi skóra :P Stanęło więc na tym, że coś szybko uszyję, a żeby poszło mi to naprawdę szybko wyprawiłam całą trójkę poza dom i w błogiej ciszy mogłam się zająć szykowaniem prezentu :) Workoplecak machnęłam migusiem, gdyż (na szczęście!) miałam już wcześniej zrobioną podszewkę i część przodu, wystarczyło tylko zebrać wszystko do kupy. Potem doszyłam do kompletu chustecznik, a na sam koniec malutką smyczkę na klucze. Wyprasowałam, napchałam słodyczy i westchnęłam z ulgą - udało się!
Wybaczcie proszę zdjęcia, ale mój telefon nadaje się tylko do robienia zdjęć w ciągu dnia, wieczorem zaś głupieje :)
Z relacji męża wiem, że komplecik się bardzo spodobał solenizantce, a to przecież najważniejsze :)
Buźka
P.
Wybaczcie proszę zdjęcia, ale mój telefon nadaje się tylko do robienia zdjęć w ciągu dnia, wieczorem zaś głupieje :)
Z relacji męża wiem, że komplecik się bardzo spodobał solenizantce, a to przecież najważniejsze :)
Buźka
P.
piątek, 25 sierpnia 2017
Znowu róż, znowu brelok ;]
Cóż, tytuł mówi wszystko :)
Choć nie, czekajcie! Króliczek był robiony z tego wzoru i w oryginale wcale nie jest brelokiem, a maskotką normalnej wielkości. Jednak z racji tego, że użyłam jakiejś włóczki z zapasów, bez banderolki i dosyć cienkiej, wyszła mi taka oto miniaturka ;)
Robiło się dosyć długo, jeszcze dłużej zszywało, ale efekt mam nadzieję jest :) Wg schematu króliś miał trzymać w łapkach pączka, ja zamieniłam go na serduszko. Mam jeszcze w pudle kilka bezimiennych motków o podobnej grubości i może, może kiedyś jeszcze go powtórzę :)
Breloczek powędrował do pewnej bardzo sympatycznej Oli - Rosjanki, mamy najlepszej koleżanki mojego synka, która niestety z całą rodziną musiała się przeprowadzić. Mam nadzieję, że ten drobiazg będzie jej przypominał o naszej rodzinie i wspólnie spędzonych chwilach :)
Pozdrawiam
P.
Choć nie, czekajcie! Króliczek był robiony z tego wzoru i w oryginale wcale nie jest brelokiem, a maskotką normalnej wielkości. Jednak z racji tego, że użyłam jakiejś włóczki z zapasów, bez banderolki i dosyć cienkiej, wyszła mi taka oto miniaturka ;)
Robiło się dosyć długo, jeszcze dłużej zszywało, ale efekt mam nadzieję jest :) Wg schematu króliś miał trzymać w łapkach pączka, ja zamieniłam go na serduszko. Mam jeszcze w pudle kilka bezimiennych motków o podobnej grubości i może, może kiedyś jeszcze go powtórzę :)
Breloczek powędrował do pewnej bardzo sympatycznej Oli - Rosjanki, mamy najlepszej koleżanki mojego synka, która niestety z całą rodziną musiała się przeprowadzić. Mam nadzieję, że ten drobiazg będzie jej przypominał o naszej rodzinie i wspólnie spędzonych chwilach :)
Pozdrawiam
P.
wtorek, 25 lipca 2017
Róż i brąz
Błagam, nie krzyczcie widząc u mnie po raz kolejny słówko "róż" :) Obiecuję, że tym razem ograniczę je do minimum :)
Czasem w przerwach między rzadkim szyciem a częstszym szydełkowaniem mam ochotę na coś innego. Wyciągam wtedy pudełko z koralikami i razem z Franiem zaczynamy zabawę :) Mały przy pomocy igły i nitki zwykle robi korale dla mnie/siostry/cioci/babci, a ja w tym czasie siedzę, dłubię i czekam, aż z tego coś wyjdzie :) Tak też powstały poniższe dwa breloczki. Róż i brąz, proste w formie, ot kilka koralików na sznurku.
Pozdrawiam :)
P.
Czasem w przerwach między rzadkim szyciem a częstszym szydełkowaniem mam ochotę na coś innego. Wyciągam wtedy pudełko z koralikami i razem z Franiem zaczynamy zabawę :) Mały przy pomocy igły i nitki zwykle robi korale dla mnie/siostry/cioci/babci, a ja w tym czasie siedzę, dłubię i czekam, aż z tego coś wyjdzie :) Tak też powstały poniższe dwa breloczki. Róż i brąz, proste w formie, ot kilka koralików na sznurku.
Pozdrawiam :)
P.
poniedziałek, 3 lipca 2017
Psi komplet
Jakiś czas temu, kiedy zaczynaliśmy naszą "zagramaniczną" przygodę, wielką pomoc okazała nam znajoma mego Małża, która była lektorką języka w jego firmie. Pomagała w rozszyfrowaniu co trudniejszych urzędowych pism lub gdy trzeba było załatwić coś pilnego w urzędzie. Za pomoc absolutnie niczego nie chciała, z kolei ja absolutnie nie mogłam się na to zgodzić :) Wiedziałam tylko, że bardzo kocha psy, i idąc tym tropem uszyłam taki oto psi komplecik składający się z chustecznika i breloczka do kluczy :) Drobny i raczej symboliczny prezent, podobno się spodobał :)
środa, 20 kwietnia 2016
Powtarzam się...
Specjalnie zerknęłam, ile czasu minęło od mojego ostatniego "breloczkowego" wpisu. A że minęło go już sporo, to postanowiłam odgrzać kotleta i przedstawiam Wam dziś... taaadam -> breloczki! Pełne zdziwienie, co? :D
Żeby nie wiało nudą, zamieniłam szydełko na maszynę do szycia. Dostałam kiedyś kiedyś do zamówienia gratis - mały kawałek materiału w wielkie sówki. Leżał całe wieki w szafie, czekając na moją wenę, i nareszcie się doczekał. Samo szycie trwało minutkę, gorzej było z dobieraniem tasiemek i koralików - pomagał mi w tym mój pierworodny i trwało to chyba z tydzień :D
Nie chwaląc się powiem, że breloczki wyszły niezgorzej ;) Cały czas myślę, którego by tu dla siebie przytulić, ale mam kłopot z wyborem - ciągle się waham między zielonym a brązowo/pomarańczowym :)
Żeby nie wiało nudą, zamieniłam szydełko na maszynę do szycia. Dostałam kiedyś kiedyś do zamówienia gratis - mały kawałek materiału w wielkie sówki. Leżał całe wieki w szafie, czekając na moją wenę, i nareszcie się doczekał. Samo szycie trwało minutkę, gorzej było z dobieraniem tasiemek i koralików - pomagał mi w tym mój pierworodny i trwało to chyba z tydzień :D
Nie chwaląc się powiem, że breloczki wyszły niezgorzej ;) Cały czas myślę, którego by tu dla siebie przytulić, ale mam kłopot z wyborem - ciągle się waham między zielonym a brązowo/pomarańczowym :)
I co o nich sądzicie???
Wszystkie sówki mają plecki z dobranej kolorem bawełny w kropeczki, jedynie pomarańczowa/brązowa ma na plecach kratkę. Tu jeszcze zdjęcie rodzinne:
Pozdrawiam
P.
niedziela, 18 października 2015
"Zabreloczkowałam" się :)
Dokładnie tak!
Ledwo co udało mi się wygrzebać spod stosiku szydełkowych motylków, pokazywanych Wam kilka postów wstecz, a tu znowu masz babo placek! Breloczki szydełkowe - bo o nich mowa - bardzo proste w formie, przyjemne dla oka, przydatne przy wygrzebywaniu kluczy z torebki :) Kolorów dużo, pastele mieszają się z mocniejszymi barwami, tasiemki dobierane "na oko".
Poniżej efekty mojego "zabreloczkowania" się :) Kubki z ciepłą herbatą w dłoń, bo trochę tego będzie :)


Udało się przebrnąć?? :)
Małe formy na szczęście chwilowo zarzuciłam, więc następne szydełkowe posty będą już większych gabarytów :)
Jakość zdjęć musicie mi wybaczyć, są robione telefonem i nie wszystko w programie da się wyretuszować :) Zawsze staram się o jak najlepsze ujęcie, ale cóż - i tak wyjdzie jak chce :|
Pozdrawiam cieplutko
P.
Ledwo co udało mi się wygrzebać spod stosiku szydełkowych motylków, pokazywanych Wam kilka postów wstecz, a tu znowu masz babo placek! Breloczki szydełkowe - bo o nich mowa - bardzo proste w formie, przyjemne dla oka, przydatne przy wygrzebywaniu kluczy z torebki :) Kolorów dużo, pastele mieszają się z mocniejszymi barwami, tasiemki dobierane "na oko".
Poniżej efekty mojego "zabreloczkowania" się :) Kubki z ciepłą herbatą w dłoń, bo trochę tego będzie :)


Udało się przebrnąć?? :)
Małe formy na szczęście chwilowo zarzuciłam, więc następne szydełkowe posty będą już większych gabarytów :)
Jakość zdjęć musicie mi wybaczyć, są robione telefonem i nie wszystko w programie da się wyretuszować :) Zawsze staram się o jak najlepsze ujęcie, ale cóż - i tak wyjdzie jak chce :|
Pozdrawiam cieplutko
P.
wtorek, 15 września 2015
Jeszcze w letnim klimacie... motylkowo :)
Zawsze podziwiałam osoby, które wykonują swoją robotę od początku do końca. Zaczynają, robią robią robią i kończą. Bez żadnych dłuższych przerywników, bez żadnych wtrętów. Ja niestety tak nie umiem. Siedzę przy jednym projekcie, przypadkowo coś innego wpada mi w oko - i koniec!!! Robótka leci w prędkością światła w kąt, a ja z klapkami na oczach już tylko myślę o nowej robocie. I gdy już ją prawie mam na ukończeniu, historia znów się powtarza - wyłapuję jakąś inspirującą fotkę w necie i aż ręce świerzbią, by się zmierzyć z czymś innym. Ech.... A gdy sumienie mi szepnie, że przecież mam jeszcze pewne niedokończone sprawy, to aż się boję w tamten kącik zajrzeć. Tak jest z 95 % moich prac. Może i mało chwalebne, ale cóż... nie umiem inaczej.
Rzadko, bo rzadko, zdarzają się jednak projekty, które absorbują moją uwagę na tyle długo, by udało się je od razu zakończyć. Tak było w tym przypadku. Zobaczyłam zdjęcie, wypróbowałam tutorial i... przepadłam :) Machnęłam od razu kilkanaście sztuk, koraliki podoczepiałam kilka dni później, zdjęcia, obróbka i SĄ :)
Zapraszam do oglądania :) Cierpliwości, bo będzie troszkę zdjęć :)
Widać moje zamiłowanie do koloru zielonego, prawda? :)
I ostatnie zdjęcie, zbiorowe. Czyż nie wyglądają uroczo?
Słońca życzę!
P.
Rzadko, bo rzadko, zdarzają się jednak projekty, które absorbują moją uwagę na tyle długo, by udało się je od razu zakończyć. Tak było w tym przypadku. Zobaczyłam zdjęcie, wypróbowałam tutorial i... przepadłam :) Machnęłam od razu kilkanaście sztuk, koraliki podoczepiałam kilka dni później, zdjęcia, obróbka i SĄ :)
Zapraszam do oglądania :) Cierpliwości, bo będzie troszkę zdjęć :)
Widać moje zamiłowanie do koloru zielonego, prawda? :)
I ostatnie zdjęcie, zbiorowe. Czyż nie wyglądają uroczo?
Słońca życzę!
P.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































