Cóż, tytuł mówi wszystko :)
Choć nie, czekajcie! Króliczek był robiony z tego wzoru i w oryginale wcale nie jest brelokiem, a maskotką normalnej wielkości. Jednak z racji tego, że użyłam jakiejś włóczki z zapasów, bez banderolki i dosyć cienkiej, wyszła mi taka oto miniaturka ;)
Robiło się dosyć długo, jeszcze dłużej zszywało, ale efekt mam nadzieję jest :) Wg schematu króliś miał trzymać w łapkach pączka, ja zamieniłam go na serduszko. Mam jeszcze w pudle kilka bezimiennych motków o podobnej grubości i może, może kiedyś jeszcze go powtórzę :)
Breloczek powędrował do pewnej bardzo sympatycznej Oli - Rosjanki, mamy najlepszej koleżanki mojego synka, która niestety z całą rodziną musiała się przeprowadzić. Mam nadzieję, że ten drobiazg będzie jej przypominał o naszej rodzinie i wspólnie spędzonych chwilach :)
Pozdrawiam
P.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz