Jakiś czas temu, kiedy zaczynaliśmy naszą "zagramaniczną" przygodę, wielką pomoc okazała nam znajoma mego Małża, która była lektorką języka w jego firmie. Pomagała w rozszyfrowaniu co trudniejszych urzędowych pism lub gdy trzeba było załatwić coś pilnego w urzędzie. Za pomoc absolutnie niczego nie chciała, z kolei ja absolutnie nie mogłam się na to zgodzić :) Wiedziałam tylko, że bardzo kocha psy, i idąc tym tropem uszyłam taki oto psi komplecik składający się z chustecznika i breloczka do kluczy :) Drobny i raczej symboliczny prezent, podobno się spodobał :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz