Cóż oznacza ten wielce tajemniczy tytuł? Ano nic innego jak "Szybkie Szycie", do którego zmusili mnie wczoraj moi dwaj panowie. Po południu Małż raczył mnie poinformować, że syn jest zaproszony na małą urodzinową imprezkę, która zaczyna się za... półtorej godziny! W sumie była opcja kupienia czegoś "księżniczkowego" w pobliskim sklepie Made in China, ale na samą myśl o jakimś kiczowatym plastiku cierpła mi skóra :P Stanęło więc na tym, że coś szybko uszyję, a żeby poszło mi to naprawdę szybko wyprawiłam całą trójkę poza dom i w błogiej ciszy mogłam się zająć szykowaniem prezentu :) Workoplecak machnęłam migusiem, gdyż (na szczęście!) miałam już wcześniej zrobioną podszewkę i część przodu, wystarczyło tylko zebrać wszystko do kupy. Potem doszyłam do kompletu chustecznik, a na sam koniec malutką smyczkę na klucze. Wyprasowałam, napchałam słodyczy i westchnęłam z ulgą - udało się!
Wybaczcie proszę zdjęcia, ale mój telefon nadaje się tylko do robienia zdjęć w ciągu dnia, wieczorem zaś głupieje :)
Z relacji męża wiem, że komplecik się bardzo spodobał solenizantce, a to przecież najważniejsze :)
Buźka
P.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz