Mój gryzoń jest z gatunku tych spokojnych: nie gryzie kabli, nie straszy po nocach przemykając cichaczem z kąta w kąt, nie wywołuje palpitacji serca swym (nie przez wszystkich lubianych) wyglądem... Mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest istotą pomocną - potrafi zapamiętać, gdzie się skończyło czytać, a jedno głębokie spojrzenie w jego oczyska wystarczy, by w środku nocy zamknąć książkę bez zbędnego obiecywania sobie, że tylko jeszcze jeden rozdział i idziemy spać...
Co do fizjonomii tego szczurka - cóż, szczur jak szczur, każdy widzi jaki jest. Mój z reszty szczurzej braci może wyróżniać się jedynie tym, że ma dosyć mięciutkie futerko, śmieszne różowe rozcapierzone łapki i na maxa zakręcony ogon. Nie grzeszy tężyzną fizyczną, jest raczej szczupły... albo płaski? Jedynie oczyska ma niezwykłe: ten mętny i nieco rozbiegany wzrok mógłby robić na demotywatorach za ilustrację tygodniowego kaca!
Przyjaciółka na widok szczurka zareagowała piskiem... cóż, ja na jej miejscu zrobiłabym chyba to samo... Pozostaje mi jedynie żywić nadzieję, że jakoś się między sobą dogadają... :)
Więc teraz, bez zbędnych ceregieli, pozostaje jedynie prezentacja. Taaadaaaam!
:) :) :)
Pozdrawiam!
P.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz