Każdy jakieś hobby ma!
Posiłkując się fragmentem piosenki zespołu z lat mojej jakże wczesnej młodości, chciałabym pokazać Wam fragment mojego... bzikowania :)
Jako że rękodzieło, a w szczególności szycie, od jakiegoś już czasu jest moją odskocznią od "trosk dnia codziennego", postanowiłam więc nieco zamanifestować jego obecność w naszym mieszkaniu. Jakby było mało walających się po salonie pudeł z materiałami i maszyny zajmującej cały stół, postanowiłam jeszcze bardziej (sic!) unaocznić swoim gościom, czym się obecnie pasjonuję :D
Pam pa ram - Drodzy Państwo, pragnę Was zapoznać ze skromnym zaczątkiem swojej niebywałej kolekcji... maszyn do szycia! Oprócz wymienionego wyżej 20-letniego łucznika (od niemalże roku okupującego stół), w kolekcji znajduje się również Parszywa Zośka (również z rodziny łucznika, jednakże ze względu na brak chęci współpracy zajmuje mało chwalebne miejsce za drzwiami salonu, wciśnięta haniebnie w kąt między odkurzaczem a deską do prasowania). Do kompletu mieli jeszcze dołączyć pra- i dziadkowie z owej rodziny, wypatrzeni swego czasu na starociach, jednakże w tym momencie wtrącił się mój Małż i przyhamował nieco moje kolekcjonerskie zapędy. Wstyd mówić jakie padały argumenty - grunt że obiecałam solennie zastanowić się nad koncepcją wystroju pokoju, będącego jednocześnie sypialnią, salonem, bawialnią Franka i telewizornią. Baba nie byłaby babą, gdyby nie postawiła na swoim, więc moja kolekcja dalej się rozrasta, ale już w nieco innej formie :)
Pozdrowienia
P.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz