Ostatni post mnie samej po czasie zaczął zalatywać grafomanią, więc dziś ograniczę słowo pisane do minimum :)
Uszyłam synkowi komplecik, takie prawie-zimowy. Czemu prawie? Bo u nas takie zimy są, że bardziej przypominają zimną jesień niż ciepłą zimę, o ile śnieg się w ogóle pojawi... Synek zobaczył materiał, synek poprosił, mama siadła i uszyła. Nie kłamiąc - zajęło mi to wszystko z 40 min, z jednoczesną produkcją i konsumpcją herbatki z miodem :) Materiał to dresówka drapana (z misiem od spodu), nie pamiętam już gdzie kupiony, ale na bank upolowałam jakąś 40-cm resztówkę - na jeden komplet wyszło idealnie!
I czas na zdjęcia...
Jeszcze zoom na wzorek :)
I dwie fotki na modelu. Niestety pozy były w koncepcji "na złodzieja", z kominem po same oczy - inaczej się nie dało :)
Jedna z boku...
...i z przodu :)
Pozdrawiam cieplutko
P.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz