Była i leżała na półce sklepowej. Nie przeczuwała wcale, że dostarczy tyle niespodziewanej radości pewnej osobie. A osoba ta stała i stała nad tą włóczką, dumała i myślała, myślała i dumała - włożyć czy nie włożyć do koszyka. Nigdy na czymś takim nie pracowała. Swego czasu był szał i boom, teraz szału nie ma, a włóczka w cudnym swym kolorze tak miło leżała w dłoni, że w końcu dłoń stała się ciężka i włóczka gładko wturlała się do koszyka. Szybki rachunek sumienia, potem przeliczenie drobnych centusiów i ufff - starczy! Tylko bez szaleństw, jeden wcale nie taki mały moteczek przeleciał przez skaner i podążał w torbie swej nowej właścicielki do miejsca przeznaczenia - do domu. Zanim osoba do niego usiadła trochę wody musiało upłynąć - a to jeść zrobić, pić dać, gary umyć, podłogę odkurzyć, kasztany pozbierać, fikołki pofikać, w berka poganiać, kucyki malować, zwierzaki karmić... i jeszcze wiele mniej lub bardziej absorbujących uwagę rzeczy by się wydarzyć mogło, gdyby osoba nie siadła, nie włączyła szatańskiego narzędzia dla swego dziecia i w końcu mogła się nacieszyć minutką spokoju...... W tej to minutce wyciągnęła wielkie szydło w wora, rozpakowała tytułową włóczkę i... jak nie ruszyła, tak nad robótką późna noc ją zastała. Bogu w niebiesiach dzięki za wyrozumiałego małża osoby, który widząc szał w oczach i niebezpieczne a nader zamaszyste ruchy szydłem w drogę nie wchodził, weny nie przegonił i wieczornym obowiązkiem higienicznym dziecia się zajął. Gdy cała włóczka się skończyła, dym i kurz znad robótki opadł, oczom osoby ukazał się cudnej urody koszyk. Opinia to może i stronnicza była, ale osoba się tym nie przejmowała, gdyż dziełem swym była zachwycona do tego stopnia, że jęła po domu tańcować, wprawiając małża swego w osłupienie. Cóż, chwile czystej radości swe prawa mają. Dnia następnego, uważnie przypatrując się swemu dziełu, osoba doszła do wniosku, że... tragedii nie ma. Koszyk koślawy nie jest, stać stoi, kolor zacny, czegóż chcieć więcej?
A czy osoba rację co do koszyka miała, oceńcie i Wy... :)
I moje ulubione zdjęcie :)
Spokojnego weekendu,
P.