Tak, wiem że tytuł posta jest jakby żywcem wzięty ze szkolnej ściennej gazetki z podstawówki. Tak, wiem też, że pierwszy dzień wiosny był już kilka dni temu, i jest mała obsuwa w publikacji. Ale zawsze jest jakieś "ale"! W tym wypadku są nawet dwa! Po pierwsze "ale" - w podstawówce byłam całkiem dobrym redaktorem ściennych gazetek, więc ten talent staram się i tu dobrze wykorzystać :) A po drugie "ale" - post był przygotowany sumiennie na 21 marca, ale... po spacerze z dzieciakami, kiedy to zakopałam się wózkiem w błocie aż po same ośki i w drodze powrotnej złapał nas gwałtowny grad (po którym do dziś mam pamiątkę w postaci zasmarkanej rodziny), cała ochota na publikowanie radośnie wiosennego posta gwałtownie mi przeszła. Robię to więc dziś, kiedy na dworze jest tak pięknie, wypisz wymaluj "książkowa" wiosna - słonko ciepło świeci, ptaszki słodko ćwierkają, kwiatów na rabatce już zatrzęsienie, a nastolatki biegają jakby był co najmniej środek lata :)
Mojemu synkowi jednak wiosna kojarzy się zupełnie z czymś innym - dla niego nie będzie wiosny, dopóki nie zobaczy pierwszego motyla! Dziś takowego na spacerze wypatrzyliśmy, więc dostałam pozwolenie i dosłownie 5 minut wolnego czasu na internetową bazgraninę :) Żywego motylka nie udało mi się złapać obiektywem, ale za to mogę pokazać motylki całkiem inne. Tego można do woli łapać, a nawet nim podrzucać, tulić, gnieść i memłać. Gwarantuję, że podczas tych czynności nikt nie ucierpi :)
Tu kilka pojedynczych egzemplarzy...
Tu całe stadko/gromada (?) razem :)
Prawda że przyjemnie się prezentują? :)
buziaki w ten słonecznie piękny dzień
P.
sobota, 25 marca 2017
czwartek, 2 marca 2017
Naburmuszone miny, kot, wróbel...
Niestety nie tworzę grafik sama - ale wiem co mi się podoba. Bardzo lubię jak grafika ma to "coś". Zazwyczaj jest tak, że jak jakaś przykuje moją uwagę, przenoszę ją na tkaninę z prostego powodu - chcę coś z tej tkaniny uszyć.
W ten sposób powstają pojedyncze rzeczy użytkowe - najczęściej torby czy portfelo-kosmetyczki. Przetransferowane na białe płótno grafiki są lekko usztywniane i naszywane na kolejny materiał, z którego powstaje konkretna rzecz. Oczywiście grafika musi być ogólnie dostępna.
Grafiki dzieci "z naburmuszonymi" minami, nietypowy kot czy zwyczajny wróbel mają jedną wspólną rzecz - to coś co powoduje uśmiech na naszych twarzach - to urok ich prostoty, dla mnie najważniejszy. Musiałam utrwalić je w lepszym materiale niż nietrwały papier, w tkaninie, za bardzo mi się spodobały.
pozdrawiam!
Ag.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


