Odkąd w zeszłym roku trafiłam na ten pomysł w sieci, rączki mnie niemiłosiernie świerzbiły, by móc spróbować coś takiego uszyć i osobiście się przekonać, czy faktycznie jest toto potrzebne do codziennego funkcjonowania. O czym mowa? Ano o okładce na książkę :)
Książki czytam codziennie. Jak dzieci pozwolą - to nawet i kilka rozdziałów, a jak nie pozwolą - to raptem kilka zdań. Ale że czytam - nie ma wątpliwości. Zawsze mam przy sobie książkę, nieważne czy idę do sklepu czy na kolację, ot małe zboczenie. Takie etui/okładka może w pewnym stopniu uchronić nasze książki przed niespodziewanymi wypadkami. Może nie powstrzyma wylanego w torbie soku, ale z tymi mniejszymi katastrofami powinna już sobie poradzić. I tu przychodzi mi na myśl sytuacja sprzed dwóch miesięcy - Synusiowi na spacerze nie chciało się dokończyć batonika. I co zrobił? Wrzucił go mamie do torby. Cichaczem. Bez papierka. A w torbie książka. I inne rzeczy. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy po powrocie do domu odkryłam w torbie to całe ...pip.pip.pip... no właśnie!
Jednak bodźcem, który niejako zmusił mnie do posadzenia tyłka przed maszyną, były urodziny pewnej niezwykłej nastolatki. Powodów tej niezwykłości jest kilka, ale ja skupię się na jednym - na jej wielkiej miłości do książek. Miłości niczym nie ograniczonej, dosłownie wyssanej z mlekiem matki :) I choć miałam kilka innych pomysłów, to jednak ten wygrał w przedbiegach!
Prezent już dotarł, więc mogę bez obaw go pokazać. Zapraszam! :)
Okładka jest bawełniana, dwustronna, z jednej strony lekko pikowana, zamykana na szeroką gumę, z małą zakładką, skrzydełko w środku pilnuje, by książka nie uciekała. Zarówno pikowanie, jak i zakładka nie są grube - pierwotna wersja była bardzo puszysta, w sensie że dałam grubsze wypełnienie w środku, jednak mimo fajnego wyglądu nie sprawdziło się to kompletnie - grubsza książka już się nie mieściła, okładka się zsuwała i nie wyglądało to dobrze. To jest druga wersja, powiedzmy sobie że fit :)
Tak mi się spodobał efekt końcowy, że po uszyciu powyższej okładki zarwałam dwie kolejne nocki i uszyłam następne :) Niedługo Wam je pokażę :)
Całusy!
P.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etui. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etui. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 lutego 2018
poniedziałek, 5 września 2016
Filc, leśne motywy, połamane igły = dobry czas
W filcowaniu ciekawe jest dla mnie nadawanie robionym rzeczom formy... i oczywiście kolor. Bardzo lubię też w czesance plastyczność, to że można ją dowolnie formować. Ale przekonałam się, że zrobienie zwykłej kulki na korale nie jest wcale proste. Żeby ją zrobić dobrze, trzeba się postarać.
Przez słabość do kolorów i ich odcieni mam spory zapas czesanki - ale nic to, się nie zmarnuje - przetworzę:)....chyba:) Jak nie wypadnie w międzyczasie "coś" innego:)
Przez słabość do kolorów i ich odcieni mam spory zapas czesanki - ale nic to, się nie zmarnuje - przetworzę:)....chyba:) Jak nie wypadnie w międzyczasie "coś" innego:)
Z czesanki powstały mini sakiewki z biglem (metalowym zapięciem). Dlaczego akurat takie? Bo zaintrygowała mnie ich forma, dlaczego nie mają szwów? i jak można dopasować taką formę do zaokrąglonego bigla? Poszukałam, obejrzałam i zrobiłam, cztery igły połamałam, ale się da. Dla zainteresowanych link do filmiku tutaj . Właściwie to nie wiem czy są to sakiewki-portfeliki, ja trzymam w nich suszoną lawendę. I ozdobiłam je drobnymi motywami kwiatowymi, bo "czegoś" mi brakowało.
We wspominanym już międzyczasie również powstały "przypinki" w wyszywane motywy kwiatowe, leśne, na szarym płótnie. I trafiłam na ciekawego bloga "hafciarskiego" pani Marty, zerknijcie i popatrzcie, jakie cuda tworzy!!!
Kolejny "międzyczas" :) to dzianinowe wiewiórki-zagłówki, akurat były potrzebne no i mają ciekawą formę.
Na końcu powstały torby - trafiłam na ciekawe grafiki i nie potrafiłam się powstrzymać, żeby ich nie przetransferować i "krzywo" naszyć (akurat tego typu "naszycia" bardzo mi się podobają, "niby" byle jakie).
do następnego
Ag.
poniedziałek, 4 lipca 2016
Babski komplecik
Co powinno się znaleźć w każdej babskiej torebce? Ano babski komplecik, na typowo babskie sprawy :) Te poniższe były już szyte tak daaaaawno, że nawet szkoda mi szarych komórek na przetrząsanie swojej pamięci :) Jeden szyty konkretnie pod zamówienie, drugi powstał niejako z rozpędu. Jeden z bawełny, drugi z dresówki. Jeden w groszki, drugi jednolity.
Za cholerkę nie wiem, co się tu stało ze zdjęciami... Na komputerze wszystko ok, a tu są tak paskudnie prześwietlone :/ Pozostaje nam chyba tylko mrużyć oczy...
buziaki,
P.
Za cholerkę nie wiem, co się tu stało ze zdjęciami... Na komputerze wszystko ok, a tu są tak paskudnie prześwietlone :/ Pozostaje nam chyba tylko mrużyć oczy...
buziaki,
P.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








