Gdzie by się człowiek nie obejrzał, już wszędzie pełno świąt. W telewizji święta, w marketach święta, na blogach też święta. Tylko Hexy dają ciała i świątecznych postów nie piszą. Dlaczegóż? A nie mam pojęcia :) Czas zamiast płynąć powoli i leniwie dał tak na maksa do przodu, że mnie - dosłownie - listopad przeciekł przez palce! I na nic były solenne obietnic składane samej sobie, że już od września szyję świąteczne ozdoby. A gdzie tam! Z nieco długaśnej listy "to do" wykonałam (o zgrozo!) tylko jedną pozycję. JEDNĄ... A do świąt mamy jeszcze (tylko) 18 dni... W tak zwanym międzyczasie trzeba posprzątać dom, pokupować rodzince prezenty, pozamykać najważniejsze sprawy w pracy, no i najważniejsze - znaleźć jak najwięcej czasu, by swego arcyciekawego trzylatka wprowadzić w świąteczny klimat. Trzeba znaleźć czas na pieczenie ciasteczek, robienie pierwszego papierowego łańcucha na choinkę, zimowe spacery i całą tę resztę rzeczy, które po prostu trzeba zrobić. Tu pojawia się pytanie do starszych i mądrzejszych mam: jest jakieś magiczne zaklęcie, które by to wszystko załatwiło? Zdradźcie, proooooszę! :)
Przed Hexami jeden świąteczny kiermasz, na który musimy się sprężyć. Milion pięćset zaczętych projektów, wszystko na stole leży i błagalnie kwiczy "Wybierz mnie! Dokończ mnie przed świętami!!!", ja mniej lub bardziej radośnie miotam się między choineczkami, zawieszkami i łańcuchami, a w środku tej świątecznej rozpierduchy siedzi mój synuś i z niesłabnącym entuzjazmem mi pomaga :)
U Hex więc będzie... prawie świątecznie. U nas te święta dopiero cichutko i nieśmiało wytykają nosa przez próg, pokazując zaledwie kawalątek. Zapraszamy :)
sobota, 6 grudnia 2014
poniedziałek, 24 listopada 2014
Co nam ostatnio kradnie czas?
Ano szydełko kradnie! I ośmieliłabym się powiedzieć, że dosyć bezczelnie to robi! Wszystko zaczęło się od warsztatów, na których miałyśmy uczyć szydełkowania, a że wtedy byłyśmy w tym temacie zielone, trzeba się było nieco podszkolić. Warsztaty ostatecznie nie doszły do skutku, ale zapał do szydełka wręcz przeciwnie :) Się kupiło kilka fajnych kolorków, się pomęczyło koleżankę z pracy o pomoc w rozszyfrowaniu szczegółów, się trochę nadziergało :)
U mnie na tapecie przede wszystkim podkładki pod kubki - dosłownie się zafiksowałam na ich punkcie, pokochałam trudno wytłumaczalną miłością! Pięknie się prezentują z czystą, białą porcelaną :)
Tu kilka kolorków
Tu już zaczątki mojego małego szaleństwa :)
Nie są idealne, zdaję sobie z tego sprawę, ale i Rzym nie od razu zbudowano, prawda? :)
Pozdrawiam
Paula ^^
U mnie na tapecie przede wszystkim podkładki pod kubki - dosłownie się zafiksowałam na ich punkcie, pokochałam trudno wytłumaczalną miłością! Pięknie się prezentują z czystą, białą porcelaną :)
Tu kilka kolorków
Tu już zaczątki mojego małego szaleństwa :)
Nie są idealne, zdaję sobie z tego sprawę, ale i Rzym nie od razu zbudowano, prawda? :)
Pozdrawiam
Paula ^^
wtorek, 11 listopada 2014
Hexy w wersji mini...
Bardzo lubię w pracach ręcznych używać filcu, to bardzo wdzięczny i posłuszny materiał. Nie zawsze znajduję czas, by w ciszy i skupieniu nad nim popracować, ale jak już siądę... to nie ma zmiłuj :) Podczas jednej z takich wieczornych filcowych "posiadówek" wyszły mi spod ręki takie oto dziewuszki... Dwie pierwsze proste w formie, dwie ostatnie w pełnej krasie :)
Podczas obrabiania zdjęć przyszło mi na myśl, że mogą być dobrym prezentem dla przyjaciółek :) Ot, taki babski gadżet do torebki :)
^^
P.
Podczas obrabiania zdjęć przyszło mi na myśl, że mogą być dobrym prezentem dla przyjaciółek :) Ot, taki babski gadżet do torebki :)
^^
P.
piątek, 7 listopada 2014
Polskie jabłuszka i reszta broszek :)
Pół Polski je jabłka, na złość wiadomo komu :) My jabłka lubimy, nawet bardzo, w każdej postaci - czy to surowe, rumiane i aromatyczne, czy w formie soków, czy też jako nadzienie w szarlotce :)
Tu natomiast chcemy pokazać jabłuszka filcowe - równie urocze jak te prawdziwe :)
W formie broszki/przypinki do szala, kurteczki czy torby.
Przy okazji wrzucam dwa filcowe zwierzaki, które już prawie prawie miały nie doczekać się publikacji na blogu.
Tu natomiast chcemy pokazać jabłuszka filcowe - równie urocze jak te prawdziwe :)
W formie broszki/przypinki do szala, kurteczki czy torby.
Przy okazji wrzucam dwa filcowe zwierzaki, które już prawie prawie miały nie doczekać się publikacji na blogu.
Słonik na szczęście, ale pamiętajcie - trąba musi być koniecznie uniesiona! Jasny kocurek - mój ulubieniec :)
Buziaki
Paula
sobota, 25 października 2014
Na urodziny szkraba
Zarówno dla chłopca, jak i dla dziewczynki, każdy znajdzie coś dla siebie. By uczcić przyjęcie urodzinowe naszych milusińskich, by mieli wyjątkową pamiątkę z tego dnia. Coś ciekawego, niebanalnego, co ucieszy każdego małego :)
Szyte z grubego, sztywnego filcu (4 mm), dzięki tasiemce koronę można idealnie dopasować do główki dziecka. Chciałam zrobić zdjęcie na moim małym modelu, niestety Franio za szybko się ruszał, by aparat mógł go złapać :)
Szyte z grubego, sztywnego filcu (4 mm), dzięki tasiemce koronę można idealnie dopasować do główki dziecka. Chciałam zrobić zdjęcie na moim małym modelu, niestety Franio za szybko się ruszał, by aparat mógł go złapać :)
środa, 15 października 2014
Każdy ma jakiegoś bzika!
Każdy jakieś hobby ma!
Posiłkując się fragmentem piosenki zespołu z lat mojej jakże wczesnej młodości, chciałabym pokazać Wam fragment mojego... bzikowania :)
Jako że rękodzieło, a w szczególności szycie, od jakiegoś już czasu jest moją odskocznią od "trosk dnia codziennego", postanowiłam więc nieco zamanifestować jego obecność w naszym mieszkaniu. Jakby było mało walających się po salonie pudeł z materiałami i maszyny zajmującej cały stół, postanowiłam jeszcze bardziej (sic!) unaocznić swoim gościom, czym się obecnie pasjonuję :D
Pam pa ram - Drodzy Państwo, pragnę Was zapoznać ze skromnym zaczątkiem swojej niebywałej kolekcji... maszyn do szycia! Oprócz wymienionego wyżej 20-letniego łucznika (od niemalże roku okupującego stół), w kolekcji znajduje się również Parszywa Zośka (również z rodziny łucznika, jednakże ze względu na brak chęci współpracy zajmuje mało chwalebne miejsce za drzwiami salonu, wciśnięta haniebnie w kąt między odkurzaczem a deską do prasowania). Do kompletu mieli jeszcze dołączyć pra- i dziadkowie z owej rodziny, wypatrzeni swego czasu na starociach, jednakże w tym momencie wtrącił się mój Małż i przyhamował nieco moje kolekcjonerskie zapędy. Wstyd mówić jakie padały argumenty - grunt że obiecałam solennie zastanowić się nad koncepcją wystroju pokoju, będącego jednocześnie sypialnią, salonem, bawialnią Franka i telewizornią. Baba nie byłaby babą, gdyby nie postawiła na swoim, więc moja kolekcja dalej się rozrasta, ale już w nieco innej formie :)
Pozdrowienia
P.
Posiłkując się fragmentem piosenki zespołu z lat mojej jakże wczesnej młodości, chciałabym pokazać Wam fragment mojego... bzikowania :)
Jako że rękodzieło, a w szczególności szycie, od jakiegoś już czasu jest moją odskocznią od "trosk dnia codziennego", postanowiłam więc nieco zamanifestować jego obecność w naszym mieszkaniu. Jakby było mało walających się po salonie pudeł z materiałami i maszyny zajmującej cały stół, postanowiłam jeszcze bardziej (sic!) unaocznić swoim gościom, czym się obecnie pasjonuję :D
Pam pa ram - Drodzy Państwo, pragnę Was zapoznać ze skromnym zaczątkiem swojej niebywałej kolekcji... maszyn do szycia! Oprócz wymienionego wyżej 20-letniego łucznika (od niemalże roku okupującego stół), w kolekcji znajduje się również Parszywa Zośka (również z rodziny łucznika, jednakże ze względu na brak chęci współpracy zajmuje mało chwalebne miejsce za drzwiami salonu, wciśnięta haniebnie w kąt między odkurzaczem a deską do prasowania). Do kompletu mieli jeszcze dołączyć pra- i dziadkowie z owej rodziny, wypatrzeni swego czasu na starociach, jednakże w tym momencie wtrącił się mój Małż i przyhamował nieco moje kolekcjonerskie zapędy. Wstyd mówić jakie padały argumenty - grunt że obiecałam solennie zastanowić się nad koncepcją wystroju pokoju, będącego jednocześnie sypialnią, salonem, bawialnią Franka i telewizornią. Baba nie byłaby babą, gdyby nie postawiła na swoim, więc moja kolekcja dalej się rozrasta, ale już w nieco innej formie :)
Pozdrowienia
P.
niedziela, 12 października 2014
Kredkowników ciąg dalszy
Jakiś czas temu dostałam zapytanie o możliwość uszycia dwóch kredkowników, dla chłopca i dla dziewczynki. Zamawiająca z wyborem kolorów i materiałów zdała się całkowicie na mnie :) Nie powiem, że niesamowicie mi pochlebia takie zaufanie, jednak z drugiej strony jest dwa razy większy strach - czy moje wypociny na pewno przypadną do gustu?? Więc jeśli tylko czas i Franek na to pozwalają, staram się przygotowywać po dwie sztuki danej rzeczy i dać klientowi możliwość wyboru.
Tak było i tym razem. Dzięki szwagierce, która wzięła mojego bąbla na noc, miałam jeden wieczór całkowicie dla siebie! Duży kubas herbaty i hajda! do dzieła!
Wszystkie cztery sztuki razem :)
Dziewczyńskie...
W tym wstążkę dopasowałam do delikatnych srebrnych akcentów na materiale.
Drugi też w różowościach, w nieco romantycznym wydaniu.
Pora na chłopaków! Zdecydowałam się na jeden materiał przewodni i uzupełniłam go dwoma różnymi kolorami.
Niebieski
Zielony
I jeszcze raz wszystkie razem :)
Niestety zdjęcia robiłam w pośpiechu i wybaczcie! kredkowniki są nieco zagniecione - zabrakło czasu na przejechanie żelazkiem. Zdjęć dużo, gdyż aparat znów zaczął przekłamywać kolory :/
Tak było i tym razem. Dzięki szwagierce, która wzięła mojego bąbla na noc, miałam jeden wieczór całkowicie dla siebie! Duży kubas herbaty i hajda! do dzieła!
Wszystkie cztery sztuki razem :)
Dziewczyńskie...
W tym wstążkę dopasowałam do delikatnych srebrnych akcentów na materiale.
Drugi też w różowościach, w nieco romantycznym wydaniu.
Pora na chłopaków! Zdecydowałam się na jeden materiał przewodni i uzupełniłam go dwoma różnymi kolorami.
Niebieski
Zielony
I jeszcze raz wszystkie razem :)
Niestety zdjęcia robiłam w pośpiechu i wybaczcie! kredkowniki są nieco zagniecione - zabrakło czasu na przejechanie żelazkiem. Zdjęć dużo, gdyż aparat znów zaczął przekłamywać kolory :/
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





