środa, 30 września 2015

Muszka, której nie było...

... a na gwałt potrzebna była!  
               W pierwszy słoneczno-deszczowy weekend września cała nasza fimilija wybierała się na wesele. O ile moja kreacja była skompletowana, małża jako-tako też, o tyle z Frankiem był kłopot. A czemuż? A ze względu na nieprzewidywaną pogodę właśnie. Najmłodszy dostał dwa wyjściowe komplety: jeden na słońce, drugi na deszcz. Wisiały sobie tak na wieszaczkach, wisiały, ale matce ciągle się wydawało, że czegoś brakuje, tej przysłowiowej wisienki na torcie. Co by tu jeszcze dodać, żeby wszystkim ciotkom serce mocniej zabiło na widok naszego najmłodszego? I wtedy, kilka godzin przed wielkim wyjazdem, w głowie matki rozległo się wielkie "pstryk"! :D  Teściowa pod ręką była, z kolorem szybko doradziła, wujek "gugyl" posłużył pomocą i podsunął link do Skrzydlatej chatki, gdzie wszystko pięknie wytłumaczone i jest! udało się! 
               Niestety zdjęć na modelu nie posiadam, gdyż jako zapalona amatorka fotografii wszelakiej ( z naciskiem na rodzinną) nie zabrałam na wesele aparatu :|  Żeby więc nie świecić oczyma i uwierzytelnić tekst powyższy, przedkładam Wam zdjęcia rzeczonej muszki "saute"  :)



 j




Miłego dnia!
P.

poniedziałek, 21 września 2015

Przygoda z transferem

Hello,

nic z transweru by nie było, jakbym nie zobaczyła grafik - Pani Katarzyny Kalder. Taka prawda, po prostu kocham te grafiki za ich formę, kolor, styl.

           Ekotorby, "szmacianki", "dziadówki"  wykonane są oczywiście z bawełny o wymiarach: szerokość 35 cm, wysokość 37 i długość "uszu" 59 cm. Posiadają tzw. denko czyli odpowiednie przeszycie, które powoduje, że torba nie jest płaska. Nie mają podszewki, zapięcia też brak :) po prostu są to najzwyklejsze torby na zakupy.
           Niektóre posiadają kontrastową stębnówkę, inne naszyty materiał w postaci pionowego paska, po to by nadać im "charakteru". Poza tym ja lubię tak pokombinować :)
Najważniejszym elementem tych toreb są aplikacja przetransferowanych grafik i to one tworzą styl.
Aplikacje nie były specjalnie usztywniane, a to dla tego że są wykone na dość grubym płótnie. Podstawą jest koło lub owal, bo po prostu lubię te kształty:)
Jeżeli chodzi o technikę transferu grafiki na tkaninę odsyłam do artykułu w czasopiśmie Moje mieszkanie.

   
Czas na zdjęcia !






                                   
I jeszcze mniejsza forma, taka akurat do torebki :)



   Ag.

wtorek, 15 września 2015

Jeszcze w letnim klimacie... motylkowo :)

             Zawsze podziwiałam osoby, które wykonują swoją robotę od początku do końca. Zaczynają, robią robią robią i kończą. Bez żadnych dłuższych przerywników, bez żadnych wtrętów. Ja niestety tak nie umiem. Siedzę przy jednym projekcie, przypadkowo coś innego wpada mi w oko - i koniec!!! Robótka leci w prędkością światła w kąt, a ja z klapkami na oczach już tylko myślę o nowej robocie. I gdy już ją prawie mam na ukończeniu, historia znów się powtarza - wyłapuję jakąś inspirującą fotkę w necie i aż ręce świerzbią, by się zmierzyć z czymś innym. Ech.... A gdy sumienie mi szepnie, że przecież mam jeszcze pewne niedokończone sprawy, to aż się boję w tamten kącik zajrzeć. Tak jest z 95 % moich prac. Może i mało chwalebne, ale cóż... nie umiem inaczej.
           Rzadko, bo rzadko, zdarzają się jednak projekty, które absorbują moją uwagę na tyle długo, by udało się je od razu zakończyć. Tak było w tym przypadku. Zobaczyłam zdjęcie, wypróbowałam tutorial i... przepadłam :) Machnęłam od razu kilkanaście sztuk, koraliki podoczepiałam kilka dni później, zdjęcia, obróbka i SĄ :)

Zapraszam do oglądania :) Cierpliwości, bo będzie troszkę zdjęć :)





 Widać moje zamiłowanie do koloru zielonego, prawda? :)

I ostatnie zdjęcie, zbiorowe. Czyż nie wyglądają uroczo?

Słońca życzę!
P.

środa, 9 września 2015

Kołnierzyków ciąg dalszy :)

Kołnierzyki z ludowym  lub owocowym motywem, wzór zaczerpnięty stąd
              Wykonane na szarym lub kolorowym  płótnie. Wyszyte muliną i innymi nićmi - nie mam pojęcia jakimi :)  po prostu o wyborze decydował kolor lub jego odcień.
               Szary kołnierzyk z niebieskim motywem pasuje do dżinsów, a ten drugi z białym motywem i czerwonymi akcentami jest bardziej elegancki :)
Wiedziałam, że muszę je wykonać, bardzo lubię proste formy z ciekawymi akcentami :)

                   Ag.




PS. Uczymy się systematyczności :)
Ag.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Powroty

Po strasznie straaaasznie długiej przerwie ponownie witamy :)
Wiele można by napisać o powodach naszej blogowej nieobecności, mogłybyśmy się długo i zapamiętale bić w piersi i sypać głowę popiołem, ale... czy możemy spuścić na to wszystko wstydliwą zasłonę milczenia? Nie raz i nie dwa zbierałam się w sobie, by siąść i skrobnąć kilka słów, ale zawsze było jakieś ALE. Jednym i jedynym usprawiedliwieniem całej sytuacji jest fakt, iż jedna Hexa spakowała manatki, wzięła synka pod rękę, uściskała drugą Hexę i pojechała w świat. Nie na wakacje, a na czas znacznie dłuższy. To całe zamieszanie przed przeprowadzką, w trakcie i po, te wszystkie nerwy skutecznie zniechęcały do większości codziennych czynności, a blogowanie stanęło na samym samiuśkim końcu.
Prze ten czas jednak żadna z nas nie próżnowała, nabierało się trochę naszych "uszytków" :) Powoli i (mam nadzieję) systematycznie będziemy wrzucać rzeczy zaległe, aż wyjdziemy na prostą :)

Na pierwszy ogień idą kołnierzyki. Proste, szare, eleganckie, z niewielką ilością dodatków. Wystarczy dać pod spód jednolity jasny t-shirt i nic więcej już nie trzeba :) Dla małej modnisi, dla nastolatki, dla kobiety romantycznej.


Mój faworyt :)



Z delikatnym różowym akcentem



Klasyka :)



Buziaki :)
P.

sobota, 6 grudnia 2014

Prawie świątecznie

                        Gdzie by się człowiek nie obejrzał, już wszędzie pełno świąt. W telewizji święta, w marketach święta, na blogach też święta. Tylko Hexy dają ciała i świątecznych postów nie piszą. Dlaczegóż? A nie mam pojęcia :) Czas zamiast płynąć powoli i leniwie dał tak na maksa do przodu, że mnie - dosłownie - listopad przeciekł przez palce! I na nic były solenne obietnic składane samej sobie, że już od września szyję świąteczne ozdoby. A gdzie tam! Z nieco długaśnej listy "to do" wykonałam (o zgrozo!) tylko jedną pozycję. JEDNĄ... A do świąt mamy jeszcze (tylko) 18 dni... W tak zwanym międzyczasie trzeba posprzątać dom, pokupować rodzince prezenty, pozamykać najważniejsze sprawy w pracy, no i najważniejsze - znaleźć jak najwięcej czasu, by swego arcyciekawego trzylatka wprowadzić w świąteczny klimat. Trzeba znaleźć czas na pieczenie ciasteczek, robienie pierwszego papierowego łańcucha na choinkę, zimowe spacery i całą tę resztę rzeczy, które po prostu trzeba zrobić. Tu pojawia się pytanie do starszych i mądrzejszych mam: jest jakieś magiczne zaklęcie, które by to wszystko załatwiło? Zdradźcie, proooooszę! :)
                       Przed Hexami jeden świąteczny kiermasz, na który musimy się sprężyć. Milion pięćset zaczętych projektów, wszystko na stole leży i błagalnie kwiczy "Wybierz mnie! Dokończ mnie przed świętami!!!", ja mniej lub bardziej radośnie miotam się między choineczkami, zawieszkami i łańcuchami, a w środku tej świątecznej rozpierduchy siedzi mój synuś i z niesłabnącym entuzjazmem mi pomaga :)
                     U Hex więc będzie... prawie świątecznie. U nas te święta dopiero cichutko i nieśmiało wytykają nosa przez próg, pokazując zaledwie kawalątek. Zapraszamy :)






poniedziałek, 24 listopada 2014

Co nam ostatnio kradnie czas?

Ano szydełko kradnie! I ośmieliłabym się powiedzieć, że dosyć bezczelnie to robi! Wszystko zaczęło się od warsztatów, na których miałyśmy uczyć szydełkowania, a że wtedy byłyśmy w tym temacie zielone, trzeba się było nieco podszkolić. Warsztaty ostatecznie nie doszły do skutku, ale zapał do szydełka wręcz przeciwnie :) Się kupiło kilka fajnych kolorków, się pomęczyło koleżankę z pracy o pomoc w rozszyfrowaniu szczegółów, się trochę nadziergało :)

U mnie na tapecie przede wszystkim podkładki pod kubki - dosłownie się zafiksowałam na ich punkcie, pokochałam trudno wytłumaczalną miłością! Pięknie się prezentują z czystą, białą porcelaną :)

Tu kilka kolorków



Tu już zaczątki mojego małego szaleństwa :)






Nie są idealne, zdaję sobie z tego sprawę, ale i Rzym nie od razu zbudowano, prawda? :)

Pozdrawiam
Paula  ^^